Ostatnio Basia dostała od swojego taty krzesełko. Takie wysokie, na którym może sobie siedzieć z nami przy stole i zajadać. Takiej radości, jaką Basia wykazała po wsadzeniu jej na krzesełko, jeszcze nigdy nie widzieliśmy. Myśleliśmy, że wyjdzie ze skóry. Na przemian śmiała się, wzdychała i zerkała raz na mamę, raz na tatę.
Tata rozochocony sukcesem pojechał na następny dzień na zakupy i kupił Basi organki ze zwierzątkami. A Basia w dziki ryk, jak tylko włączyliśmy zabawkę. Podjęliśmy jeszcze cztery próby, każda skończyła się histerią i organki wylądowały głęboko w szafce. Poczekają tam na lepsze czasy. Może sprezentujemy je Basi na Gwiazdkę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz