niedziela, 5 września 2010

Podróż po krajach BeNeLuxu cz.1

Właściwie powinnam napisać BeLuxBeNeBeNe + Niemcy, bo tak pokrętnie wyglądała nasza podróż.
Basia zniosła swoje pierwsze wakacje z daleka od domu nadzwyczaj dobrze. Wkurzyła się na nas porządnie zaledwie kilka razy, poza tym była nadzwyczaj tolerancyjna i wyrozumiała. Sprawiała wręcz wrażenie żądnej przygód.

Luxembourg
Po polsku Lukseburg, stolica Wielkiego Księstwa Luksemburga. Misto położone na południu kraju, nad miejscem połączenia rzek Alzette i Petrusse. Piękne miejsce. Tam moglibyśmy mieszkać. Cały kraj ma zaledwie 2586 km kwadratowych i prawie najwyższy na świecie produkt krajowy brutto na mieszkańca.


Basia na starcie wycieczki i piękne zabawki w stylu retro.

Wycieczka chyba się podobała.
Basia nierozłącznie z Panem Misiem Skarpeciakiem

Tata powoził przez całą naszą podróż. Wózek prawie mu przyrósł do rąk.

Jeszcze kilka zdjęć Basika.

Zasłużony odpoczynek po zwiedzaniu miasta.
 


Trier
Następny przystenek to Trier - Rajd Niemiec. Skorzystaliśmy z okazji, że byliśmy w pobliżu. Basia oczywiście ogladała rajdówki z bezpiecznej odległości. A jak się już zmęczyła poszłyśmy odpocząć do winnicy. Zdjęcia dzielnie pstrykał tata.

                 

Wygrał jak zwykle Sebastien Loeb. Już po raz 59 w swojej karierze i po raz 8 w tym rajdzie :-)
 

I jeszcze kilka zdjęć, tym razem już nie Loeb'a.
  

Rotterdam

Nasz baza wypadowa. Ale najpierw troche geografii. Miasto położone w delcie Renu i Mozy, nad Nową Mozą. Połączone z Morzem Północnym kanałem Nieuwe Waterweg. Zniszczone prawie doszczetnie w 1940 roku, ocalał niewielki fragment dzielnicy Delfshaven. Bardzo specyficzne, ma swój klimat, nawet wiele klimatów. Nam się bardzo podoba.

Melancholia portowego miasta

                      

Odjechana architektura

       

Delfshaven
              

Koniec zdjęć miasta, to jest przecież blog Basika - naszej dzielnej podróżniczki.

Basia obserwuje przepływającą Barkę
Basia na przystanku tramwaju wodnego
                                          
                                   

Nocne życie Baśki.

               

Serdeczne podziękowania, dla Asi, Marcina i przede wszystkim Natalki za użyczenie nam budki i folii do wózka. Pewnie co bardziej spostrzegawczy dostrzegą, że jest pewna różnica w kolorze, ale pasowała prawie idealnie. Tak, tak, zapomnieliśmy wziąć ze sobą poł wózka (specjalnie w pośpiechu kupowanego przed wyjazdem), a pogoda w Rotterdamie nie rozpieszczała.

                    

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz