środa, 13 kwietnia 2011

Towarzystwo kąpielowe

Basiula dostała na urodziny m.in. towarzystwo do kąpieli ;-). Uwielbia te zabawki. Nie ma mowy o kąpieli bez nich. W  łazience wypatruje ich, jak myśliwy zwierzyny. Jak wychodzi z wanny to musi wziąć ze sobą przynajmniej dwie, po jednej w każdą rękę, zdarza się że wyłowi jeszcze trzecią stopami. Musza jej towarzyszyć także przy wycieraniu i ubieraniu.

Poniżej przedstawiam wszystkich razem.


I każdego z osobna.

Pan Rekin

Pani Kaka

Pani Żabka

Pan Ośmiornica

Pani Rozgwiazda

Pan Żółw

I urodzinki po raz trzeci - impreza urodzinowa

Po powrocie z Włoch nareszcie mieliśmy czas na urządzenie Basikowej imprezy urodzinowej z prawdziwego zdarzenia. Była uczta (w stylu włoskim), tort ze świeczką (własnoręcznie przygotowany przez mamę), byli goście, śpiewanie 100 lat i dużo pięknych prezentów.
Basiulka już przestała być niemowlaczkiem, jest teraz małą dziewczynką. Umie już chodzić trzymana za rączki i wszystko ją interesuje, wszystkiego chce dotknąć. Wystawia śmiesznie palec wskazujący i pokazuje co chce dotknąć. Czasami robi to w seriach, np. chce dotknąć nosów wszystkich znajdujących się w pobliżu, po kolei.
Wracając do imprezy urodzinowej - pogoda dopisała nam wspaniale, można było z przyjemnością spędzać czas w ogrodzie. Nawet słoneczko jest życzliwe dla Basiulka :-)

Dmuchanie świeczki.



Ciekawe dlaczego Basia zatyka uszy? Bo goście śpiewają 100 lat ;-)


A oto Basikowy torcik.


Basiulka z ciocią Hanią.



Basik z jednym ze swoich prezentów. Widać po rumieńcach, że dzień był pełen wrażeń.



  

Zasłużony odpoczynek.


wtorek, 12 kwietnia 2011

Basia u fryzjera

Nadszedł nieuchronny czas pierwszego strzyżenia. Basiulka miała już takie długie włoski, że bez spinki ani rusz. Niestety przyłapaliśmy Basiulkę ze spinką w buzi i to przesądziło o strzyżeniu w trybie ekspresowym. Fryzjerem byłam ja - mama, co prawda trochę mi się ręka omsknęła, ale uważam że Basik wygląda uroczo.
Poniżej historyczne zdjęcia z czupryną. Za plecami przyczajona mama z nożyczkami i grzebieniem. ;-)




poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Canazei - trzecia odsłona

Teraz zmiana taty. Basia w restauracji.



I w barze ;-)



I w drodze pomiędzy.


Było baaardzo gorąco.





I droga powrotna. Z przykrością wyjeżdżaliśmy. Urlop był bardzo udany: sportowo, towarzysko i kulinarnie.

Moena

Podczas jednej z całodziennych zmian, Basia pojechała sobie z mamą zwiedzić Moenę. Miejscowość o starej, pięknej architekturze, leżącą pomiędzy dwiema dolinami - Val di Fassa i Val di Fiemme. W drodze powrotnej pojechały na zakupy - po frykasy, żeby po powrocie urządzić Basikowi imprezę urodzinową z włoskimi smakołykami.











Canazei - druga odsłona

W Canazei mieszkaliśmy w bardzo przyjemnym domku, niedaleko centrum.


Basiulka spędzała na zmianę: dzień z mamą, dzień z tatą lub pół dnia z mamą i drugie pół z tatą - jakoś trzeba było sobie radzić.

Zmiana mamy. Basia w kawiarni.



Basia w barze z towarzyszkami podróży.


Basia na lunchu.




I jeszcze kilka widoczków z miasta.