poniedziałek, 11 kwietnia 2011

Canazei - pierwsza odsłona

W marcu byliśmy całą rodzinką w Canazei w Val di Fassa. Bardzo przyjemne miasteczko z bezpośrednim połączeniem z Sellarondą.
Przed wyjazdem trochę się obawialiśmy, jak Basia zniesie wielogodzinną podróż samochodem. Jak na dzielną podróżniczkę przystało zniosła ją wspaniale. Prawie przez cały czas spała ;-) Ubrana w wygodny dresik, który dostała specjalnie na podróż od babci i dziadka. Miała przy sobie całe swoje gospodarstwo - maskotki, kocyk, poduszkę-owcę, buteleczki, mleczko, prawie jak w domku :-)
Generalnie Basiulka jest bardzo odważnym dzidziusiem - nie boi się nowych miejsc, nowych ludzi, ciekawi ją nowe otoczenie, bardzo szybko się dostosowuje do zmiennych warunków.

W podróży

Pogoda dopisała nam wspaniale, przez cały tydzień świeciło słońce, a temperatura dochodziła do 20 st. C. Basiulka całe dnie spędzała na świeżym powietrzu.
Poniżej Basiula w kolejce do kolejki ;-) Wagoniki startowały ze środka miasteczka.

  

Już w wagoniku.


Widok z wagonika na Canazei.


Po wjeździe na górę Basik oddaje się relaksikowi, w oczekiwaniu aż nadjedzie mama podmienić tatę. Opiekowaliśmy się Basikiem na zmianę.


Jest i mama.


 

I jeszcze dwa ujęcia z tatą, z widokiem na piękne Dolomity.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz